To content | To menu | To search

kino

At Stake

At Stake



Indonezja, 2008, 107 min,
reżyseria: Iwan Setiawan, Muhammad Ichsan, Lucky Kuswandi, Ucu Agustin, Ani Ema Susanti
Sekcja: Panorama Dokument
e

by Katarzyna Grabowska

Dokument, wyreżyserowany przez pięciu reżyserów z Indonezji, ukazuje trudne życie kobiet żyjących w społeczeństwie, gdzie ich role są ściśle określone przez reguły religijne, w tym przypadku – islamskie. Obserwujemy więc ich walkę o godne życie, wolność przekonań i wyborów, z góry wiedząc, jaki będzie jej efekt.

„At Stake” nie pozostawia wątpliwości, że sytuacja kobiet w społeczeństwie tak podporządkowanym islamowi, gdzie rola mężczyzny jest ustalona zgodnie z wielowiekową tradycją, a państwo i prawo tylko teoretycznie nie zezwala na dyskryminację, długo nie zmieni się na lepsze. Film od początku wciąga i intryguje, ukazując tak dalekie od zachodniej kultury wzorce, które poznaje się z ciekawością i jednocześnie zażenowaniem, że tak ekstremalne sytuacje, jak te pokazane w „At Stake”, są… prawdziwe.  

Film składa się z czterech oddzielnych części, każdą poświęcając innemu problemowi. Pierwsza - „Effort For Love” w reżyserii Ani Ema Susanti - to opowieść o życiu dwóch z rzeszy 120 tys. emigrantek z Indonezji, które próbują w Hong Kongu znaleźć swoje szczęście. Jedna dopiero na emigracji może rozkoszować się związkiem z inną kobietą, za co we własnym kraju byłaby potępiona. Druga, u której wykryto guza w narządach rodnych, odmawia zgody na operację, ponieważ narzeczony pozostawiony w kraju nie zgadza się na taki zabieg.

Druga część jest najbardziej wstrząsająca. „What’s The Point” (Iwan Setiawan, Muhammad Ichsan) przybliża widzom traumatyczny zabieg obrzezania małych dziewczynek, często tuż po urodzeniu, który zgodnie z tradycją i wierzeniami ma powstrzymać kobietę przed zdradzaniem przyszłego męża, hamując jej popęd seksualny. Chociaż prawo w Indonezji surowo tego zabrania, zabieg jest praktykowany i niewiele wskazuje na to, by miało się to zmienić. 

W trzeciej części – „Miss. Mrs.?” Lucky’ego Kuswandi, z przerażeniem wsłuchujemy się w wypowiedzi indonezyjskich kobiet, które ubrane i umalowane po europejsku, ze spokojem oświadczają, że nigdy nie były i nie zamierzają pójść do ginekologa. W całym ponad 230- milionowym kraju, lekarzy tej specjalności jest tylko 7000, ponieważ na ich usługi nie ma zapotrzebowania. Jeżeli jakaś kobieta odważy się umówić na wizytę, musi to robić w tajemnicy - świadoma, że w przeciwnym razie spotka ją kara i potępienie ze strony otoczenia.

Ostatnia część filmu „Our Children’s Fund” (Ucu Augustin) to smutna wędrówka po mającym złą sławę cmentarzu na Jawie, gdzie przychodzą miejscowe prostytutki ze swoimi klientami. Schadzki zaczynają się przed zachodem słońca i trwają całą noc. Nad ranem kobiety wracają do swoich domów i dzieci, na których edukacje są zmuszone zarabiać w ten sposób.

„At Stake” łączy w sobie różne style i sposoby narracji, co jednak w żadnej mierze nie umniejsza jego wartości jako solidnego reportażu. Z uwagi na poruszane tematy nie jest filmem łatwym w odbiorze, ale na pewno wartym obejrzenia.

Foto: Berlinale

Więcej o Festiwalu Filmowym w Berlinie, recenzje i informacje prosto z czerwonego

El niño pez

El niño pez





The Fish Child
Argentina, Spain, France, 2009, 96 min
Director: Lucía Puenzo
Cast: Inés Efron, Emme, Pep Munné, Arnaldo André, Carlos Bardem
Section: Panorama Special

by Katarzyna Grabowska

Miejscami wstrząsające studium związku, który nie ma prawa bytu – tak w skrócie można odczytać najnowszy film argentyńskiej reżyserki Lucii Puenzo. „El Nino pez” wymaga od widza dużej dawki empatii dla losów pary głównych bohaterek. Traumatyczny związek panny z dobrego domu i jej służącej pokazany jest z brutalną szczegółowością. Trudno oprzeć się wrażeniu naginania rzeczywistości dla potrzeb scenariusza, tak jakby Puenzo chciała pokazać za dużo. Trudno też odnaleźć w tym filmie pozytywne elementy – miłość niesie cierpienie, traumy z dzieciństwa nie pozwalają żyć, a seks jest jedynie namiastką prawdziwego uczucia. „El nino pez” garściami czerpie z latynoamerykańskiej symboliki, jednocześnie nie unikając odwołań do współczesnych osiągnięć kinematografii tego kontynentu. Jednak efekt tych prób pozostawia niedosyt – film jest niepokojącą układanką ogranych motywów. Rozpaczliwe próby odnalezienia własnego szczęścia na przekór wszystkim i wszystkiemu, w finale nie układają się w wiarygodną całość.„El Nino pez” nie jest może arcydziełem, jednak trzeba docenić wysiłki pierwszoplanowych aktorek.

foto: Berlinale
Więcej o Festiwalu Filmowym w Berlinie, recenzje i informacje prosto z czerwonego

Entries feed